8/31/2012

Prolog



Jesień.. Cały świat malowany złotem, purpurą. Liście wirują na wietrze, opadają na ziemię to znów się unoszą. A ludzie? Ludzie w pośpiechu zmierzają do swoich domów, zerkając co chwila na niebo. Wypatrują ciemnych chmur, obawiając się deszczu, czekają na pierwszą kroplę. Właściwie dlaczego? Po co szukać czegoś czego znaleźć wcale nie chcemy? Czemu stąpamy po krawędzi, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że jeden nieostrożny krok, może kosztować nas tak wiele. Jedna mała potyczka, jeden kamyczek rzucony nam pod nogi. Dlaczego tak łatwo ufamy ludziom. Dlaczego pozwalamy innym zaufać, gdy wiemy, że nie potrafimy sprostać wyzwaniom, jakie prędzej czy później staną na drodze naszych uczuć. Gdy wiemy, że kogoś zranimy. 

Delilah siedziała na barierce Westminster Bridge, sącząc gorącą czekoladę. Liczyła przejeżdżające auta nucąc stare piosenki. Sięgnęła do kieszeni płaszcza , by wyciągnąć z niej papierową torebkę z lukrecjowymi żelkami. Ktoś usiadł obok, do jej nozdrzy dotarł delikatny zapach perfum. Cisza, która właściwie wcale nie była ciszą. Ale do wszystkiego można przywyknąć. Do roztaczającego się nad miastem blasku świateł, odgłosów silników, tętniącej życiem nocy. Teoretycznie cisza to całkowity brak dźwięków zdolnych wytworzyć wrażenia słuchowe, ale to tylko naukowa paplanina. Może to absurdalne, ale cisza jest pojęciem względnym, zdefiniowanym inaczej przez każdego z nas.

- Jest piękny, prawda? – zapytała, wdychając chłodne, listopadowe powietrze.
- Słucham? – Lil spojrzała w bok i zobaczyła blondyna. Wydawał się być nieco zagubiony, zdezorientowany pytaniem, jakie właśnie zadała.
- Londyn. Jest piękny. - wyjaśniła Delly - Szkoda tylko, że nie widać gwiazd.. – westchnęła.
- Moglibyśmy je zobaczyć, jeśli udałoby się nam odciąć zasilanie w całym mieście – uśmiechnął się zerkając na torebkę z lukrecjami, która leżała między nimi. – Czy byłoby to bardzo niestosowne, gdybym po prostu zwinął ci kilka tych żelków?
- Myślę, że tak. – odpowiedziała z uśmiechem, sięgając po kolejny kawałek – Ale nikt nie patrzy. – przeniosła wzrok na London Eye. 
-Juestem Niah. - powiedział wkładając do ust lukrecje i wywołując tym chichot Leah.
Zawiesiła wzrok na jego twarzy, dokładnie analizując nawet najmniejszy szczegół. Zarys jego żuchwy, nieujarzmione kosmyki blond włosów, przeczesywane wiatrem. To jak chłodne powietrze drażni jego lśniące oczy, jak mruga, za każdym razem na nowo roztaczając wokół błękit tęczówek. 
- Niall – powtórzył wycierając dłonie o nogawki spodni.
- Delilah – odpowiedziała dziewczyna machając w powietrzu nogami i zbliżyła do buzi kubek z czekoladą. 
Popatrzyła w jego oczy. Nie mogła porównać ich londyńskiego nieba. Był intensywnie błękitne i wyróżniały się, gdy wszystko wokół stawało się szare. 
Nie zdążając nawet przycisnąć warg do brzegu kubka cofnęła go i podsunęła pod nos Niallowi uśmiechając się zachęcająco. Kąciki jego ust uniosły się, a oczy połyskiwały jeszcze bardziej. Sięgnął gdzieś w lewo łapiąc za swój, spoczywający wcześniej na murku. Stuknął nim o ten, którego zawartość oferowała mu Delly i oboje zatopili wargi w aksamitnej czekoladzie.
 - Robi się chłodno, powinnam się zbierać. – powiedziała i już chciała postawić nogi na ziemi, gdy Niall pod wpływem jakiegoś nagłego impulsu objął ją ramieniem. Na początku była nieco zdezorientowana. Spojrzała w jego niebieskie oczy szukając wyjaśnienia, a ujrzała w nich spokój i nutkę nadziei. Oparła głowę o jego ramię i trwali w tym błogim stanie, wpatrując się w gwiazdy, ufając sobie nawzajem mimo iż w ogóle się nie znali, pozwalając sobie na chwilę zapomnienia.
- Niall? – wyszeptała Lil.
- Tak? – potarł kciukiem o jej ramię, jakby dając znać, że wciąż jest i czuwa.
- Zaczyna padać, a ja mam ochotę na więcej lukrecji. – odparła podnosząc głowę i posyłając mu uśmiech.
- A więc chodźmy. – Niall wcisnął śmieci do kieszeni, zsunął się z barierki i wyciągnął do niej dłoń, którą zaraz chwyciła i podążyła za nim. 

- Czarne czy czerwone? – zapytał blondyn, stojąc przy półce i przyglądając się uważnie obydwóm opakowaniom z żelkami. Nie otrzymał odpowiedzi więc oderwał wzrok od plastikowych torebeczek i rozejrzał się wokół. Stała tam, cała przemoczona, a mimo to nadal wyglądała uroczo. Przedtem proste, ciemnobrązowe włosy wiły się teraz na wszystkie strony, oplatając zaróżowione policzki, przyklejając się do spierzchniętych warg.
- Czarne. – zdecydowała wyrywając Nialla z transu i przetarła wilgotne czoło. – Chodźmy.

- Mieszkam z siostrą. Rodzice nie chcieli zgodzić się na przeprowadzkę, ale nie zamierzałam reszty życia spędzić w moim małym miasteczku. Poza tym studiuję. – opowiadała Leah co jakiś czas biorąc łyk gorącej herbaty z kardamonem. Niall jak zaczarowany słuchał wpatrując się w jej sarnie oczy migoczące w ciepłym świetle. Rozmawiali właściwie... o niczym, ale mimo to, lub właśnie dlatego, co chwila zanosili się śmiechem. Furby od razu pokochał jej dołeczki w policzkach i zapragnął być powodem, dla którego nie schodziłyby z jej buzi nawet na sekundę. Siedzieli na kanapie w małej, uroczej herbaciarni, nie wiedzieć czemu wciąż otwartej, mimo tak późnej godziny. Oprócz nich nie było tam prawie nikogo. Zachowywali się tak, jak gdyby znali się od lat. Temat właściwie mógł dotyczyć nawet paneli podłogowych czy obierania ziemniaków, mimo tego byli tak sobą zauroczeni, że potrafiliby dyskutować na te błahe tematy z takim ożywieniem jak krytycy o twórczości Szekspira. Niall składał origami z serwetek, a Delilah podrzucała mu coraz to nowe pomysły.
- Łabędź? - zaproponowała  - Ok Furby, teraz ja będę wyżywać się twórczo – zaśmiała się wyciągając z torebki ołówek i notes, z którym prawie nigdy się nie rozstawała.
- Furby?! – zaooponował Niall na chwilę odrywając się od zginania skrzydeł.
- No co! Nie moja wina, że wyglądasz jak Furby. Ale to urocze. – broniła się Leah.
- To rysuj – odparł – Gizmo.
- Gizmo?! No dzięki, może jestem przemoczona i wyglądam jak siedem nieszczęść, ale.. gremlin? – Delly wyrzuciła z siebie z udawanym oburzeniem.
- Jesteś śliczna Lilou. – nieśmiało sprostował Niall, a Leah zarumieniła się lekko i uśmiechnęła, ponownie wiodąc blondyna do miejsca, które zapewne bez wahania nazwałby rajem. Delly narysowała most, który od dzisiaj miał stać się węzłem splątanych losów tej dwójki. W tle Big Ben, drobne krople deszczu. Sięgnęła do torby po czerwony długopis, wyciągając przy okazji telefon. Rzuciła okiem na wyświetlacz ’22:04’.
- Naprawdę powinnam już iść. – powiedziała dorysowując na moście postać skrywającą się pod parasolką i wskazówki na zegarze. U dołu strony niestarannie naskrobała jeszcze napis ‘Mercurii’* i w pośpiechu wyrwała kartkę, podając ją Niallowi.
- O co cho – nie zdążył dokończyć.
 Delilah uciekła zostawiając mu na stoliku książkę. Rzuciła jeszcze na odchodne – strona 26.
- Hej Delly, czekaj! Na prawdę musisz już iść? Odprowadzę cię! – krzyknął za nią Furbs wybiegając z herbaciarni.
- Dziękuję, to jakieś 5 minut drogi stąd. Wracaj do domu, za chwilę znowu będzie padać. – zwolniła na chwilę, wciąż jednak pozostając w ruchu.
- Zanim znikniesz.. Obiecaj mi, że kiedyś jeszcze się spotkamy. Lilou proszę.. - Niall nie wiedział co robić, co o tym wszystkim myśleć. 
- Obiecuję Niall, a teraz wybacz, ale na prawdę muszę iść.
- Ale.. Nie dałaś mi nawet swojego numeru telefonu. Co ja gadam, nie znam nawet twojego nazwiska! - Cisza. - Delilah!
- Crede, quod habes, et habes* - powiedziała odwracając głowę i powtórzyła raz jeszcze. – strona 26 Furbs!

***

Crede, quod habes, et habes*
łac. wierz, że masz, a będziesz miał
Mercurii - łac. środa
No to tyle, taki jakby prolog, po tym moim wstępie,
zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest cudowny,
idealny, ale... dajcie mi szansę ;)x
Tekst jest wyjustowany, czy jak to się tam mówi
więc przepraszam Was za niedociągnięcia typu
krzywe odstępy przed pauzami, po itd.
A i jeszcze jedna prośba, jeśli przeczytaliście, 
napiszcie chociaż komentarz 'przeczytałam' xd 
moderuje je więc mogę to zobaczyć, a nie muszę
 publikować potem na stronie x



12 komentarzy:

  1. Ojeeeeeeeeeej. Moment, w którym Niall mówi Delilah, że jest śliczna... powaliło mnie to i chyba nie wstanę. Ta laska mi się kojarzy z Cassie ze Skinsów, taka wesoła dziopka, jak ty to mówisz. Podoba mi się, nie narzekaj! Napisałabym coś dłuższego i użyła wspaniałych porównań i określeń jak wspaniały jest ten rozdział, ale jak dobrze wiesz, mam tylko jedną rękę, a poza tym muszę się zbierać :( Posłodzę Ci na GG! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. masz świetny styl pisania,będę czytała :))

    OdpowiedzUsuń
  3. okay... więc to ja @Ania_Direction i nie mów , że to opowiadanie jest beznadziejne ! masz świetny styl pisania, którego Ci zazdroszczę ! trzymaj tak dalej :)x

    OdpowiedzUsuń
  4. Ptolog przeczany pora na wstep jestes niesamowita piszesz tak ze odrazy w glowie mozna sovir to wyobrazic i wczuc sie w to jakby tekst dotyczyl ciebie nirsamowite. przychodze ze starego bloga tamten tez super :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytanr oby 2 w niepoprawnej kolejnosci ale co.tam xd suppppper

    OdpowiedzUsuń
  6. świetnie piszesz, cudowne opowiadanie(czy jak ty to tam nazywasz) chętnie przeczytam więcej, pisz,pisz!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie moge sie doczekac.nowych rozdzialow przez ciebie zyje z dnia na dzien !

    OdpowiedzUsuń
  8. czekam na kolejne rozdziały ;) opowiadanie bardzo fajnie się zaczyna i na pewno bd czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. piękne ! *.* : ) świetnie piszesz ; ] nie mogę się doczekać następnych rozdziałów , na pewno będę czytać ; ) ; *

    Pozdrawiam , alice . ; xx

    OdpowiedzUsuń
  10. OMG, świetny ! Poprostu zakochałam się w 2448 minut, a teraz to ! NIESAMOWITE !

    OdpowiedzUsuń
  11. oo <3 mega ,mega ,masz wielki talent *___* Nie mogę się doczekać następnego .

    OdpowiedzUsuń
  12. Słuchaj może uznasz mnie za wariatkę, no trudno. Kiedyś przeczytałam 24880 min i nie mogłam się pozbierać przez 3 dni no, ale cóż dało mi to do myślenia. Zapowiedź nowego bloga ucieszyła mnie jeszcze bardziej. Gdy czytałam prolog normalnie się popłakałam, może dlatego że coś takiego jest moim marzeniem i to właśnie z tą osobą. Pisząc uszczęśliwisz wiele osób, a sposób w jaki piszesz daje poczucie jakbyś się tam znajdowała to CUDOWNE.To jest po prostu niesamowite i wywiera niesamowicie wiele emocji. Jedyne co mogę powiedzieć to DZIĘKUJĘ I PISZ DALEJ. xx

    OdpowiedzUsuń